Forum, dyskusje, opinie - Sezon 1 serialu Gra o tron (2011) - Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. W królestwie Westeros walka o władzę, spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.
"Gra o tron" sezon 8 - zwiastun - Noizz Emitowany był od 17 kwietnia przez stację HBO [2] [3]. Od 18 kwietnia do 9 czerwca premiera w Polsce odbywała się o godzinie Od 16 czerwca premiera polska odbywała się równolegle z amerykańską, czyli o 3.
The Lion and the Rose. 13 kwietnia 2014 53 min. 9,0 7 803. oceny. Tyrion lends Jaime a hand. Joffrey and Margaery host a breakfast. At Dragonstone, Stannis loses patience with Davos. Ramsay finds a purpose for his pet. North of the Wall, Bran sees where they must go.
Forum, dyskusje, opinie - Sezon 4 serialu Gra o tron (2011) - Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. W królestwie Westeros walka o władzę, spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.
Gra O Tron [36 Blu-ray] Sezony 1-8 /KOMPLET z PL/ + Bonus. Kup z rabatem 10% w sklepie zagraniczneDVD.pl od ceny 777.00 zł (kupon rabatowy Twoje konto 0 Przechowalnia Twój koszyk
"Gra o tron". Bohaterowie kultowego serialu HBO na przestrzeni 8. sezonów. Zobacz, jak zmieniły się postacie z "Gry o tron"! "Gra o tron" - jak zmienili się bohaterowie kultowego serialu HBO na przestrzeni 8. sezonów? W świecie Westeros dużo się dzieje, a każde wydarzenie wpływa na dalsze losy oraz wygląd bohaterów. Dany,…
. To już koniec Pieśni Lodu i Ognia prezentowanej przez HBO. Ósmemu sezonowi Gry o Tron nie można odmówić rozmachu, efekty specjalne zapierały dech. Fabularnie… no cóż, zakończenie tej historii podzieliło fanów. Zapraszamy na emocjonalne i spoilerowe omówienie finału. Gra o Tron sezon 8, czyli jak upadło serialowe imperium To zdanie jest sztampowe, ale twórcy Gry o Tron naprawdę mieli niełatwe zadanie. Popularność GoT spowodowała, że na każdy kolejny sezon oczekiwaliśmy z rosnącymi oczekiwaniami. Idealne kino fantasy w długiej, wieloodcinkowej formie, coś co nas fascynowało i pozwalało na doświadczenie historii w sposób jakiego jeszcze nie było. Ja też czekałam na ten serial z niecierpliwością. Nie dałam sobie popsuć obrazu spoilerami. Jeśli już coś czytałam, to były to teksty o miscellaneach, takie jak 5 ciekawostek o serialowej Grze o Tron. Wielkie zaangażowanie twórców i obsady – tego nie można nie doceniać. David Benioff i Weiss mieli jednak cały arsenał środków. Mnóstwo pieniędzy (jeden odcinek kosztował około 15 milionów dolarów), genialnie zarysowanych przez Martina bohaterów, plejadę świetnych aktorów oraz trzy smoki… No dobra – dwa żywe, ale na początku mieli i tak trzy smoki. Jak to się stało, że z najlepszego serialu fantasy wszech czasów (wcale nie przesadzam) udało się zrobić coś tak złego, że setki tysięcy fanów podpisało petycję o ponowne nagranie 8 sezonu GoT jeszcze raz? Ja sama spodziewałam się, że po jego obejrzeniu pozostanę z uczuciem z cyklu „już nikt nigdy nie nagra nic tak dobrego” oraz kacem serialowym z serii „nie wiem co dalej z moim życiem”. Okazuje się jednak, że kreatywność ludzka ma granice. Mimo gigantycznego rozmachu film wyszedł zaskakująco niesatysfakcjonujący. Można powiedzieć, że twórcy po prostu wszystko popsuli, chociaż wejście było dobre. Dobry serial poznajesz po tym jak się zaczyna i jak się kończy Początek był świetny. Sceny w Winterfell, tuż przed uderzeniem Nocnego Króla, przedstawiały spotkania po latach, zestawienie ze sobą bohaterów którzy wcześniej mieli trudne relacje, pełną nieufności relację Sansy i Daenerys. Podobnie scena podczas uczty, już po bitwie z Nocnym Królem – same intrygi i knowania. Dobre pierwsze wrażenie zabił jednak pośpiech. Serial zaczął gonić jakimś zwariowanym tempem, które nie wygasło aż do końca. Bohaterowie w ostatniej chwili zmienili się, cofnęli w rozwoju lub zwyczajnie oszaleli. 8 sezon Gry o Tron zabijają skróty fabularne, niekonsekwencja w prowadzeniu postaci i silna chęć jak największego zaskoczenia widzów za wszelką cenę. W związku z tym okazuje się, że nawet jeśli nie umiesz chodzić, to i tak możesz dojść do władzy. Nawet jeśli nie możesz mieć potomstwa i twój ród nie przetrwa, nadal możesz zostać królem. Nawet jeśli władza zasadniczo ci się nie należy, to w dalszym ciągu żelazny tron stoi przed tobą otworem. A raczej stałby, gdyby nie został stopiony. Zakończenie z satysfakcją ma niewiele wspólnego i nie ma co ukrywać – trochę żal, że taka epicka historia kończy się właśnie w ten sposób. Jednym z największych problemów ósmego sezonu Gry o Tron jest jego niedookreślenie czasowe. Nikt nie tłumaczy, ile dokładnie tygodni minęło w czasie podróży od jednego punktu do drugiego. W jednej scenie mamy żal i rozpacz po utracie ukochanej królowej, w następnej widzimy już całą pozostałą przy życiu arystokrację, która zebrała się, aby udzielić Tyrionowi rozgrzeszenia. Wielkie przygotowania do wojny zawarte zostały dosłownie w jednej scenie. Wiele wątków zamieciono pod dywan bądź po prostu ucięto, inne smętnie dogorywają w ostatnich ujęciach. To sprawia, że dylematy moralne i dramaty głównych bohaterów przestają nas obchodzić. A na koniec dzieje się wiele. Dany nie żyje, Jon musi udać się na wygnanie. Północ odrywa się od Siedmiu Królestw jako niezależne państwo pod panowaniem Sansy. Wszyscy bezskutecznie starają się odnaleźć Drogona (po co tak w zasadzie?). Zima powoli odchodzi. Jako widz powinnam odczuwać radość i smutek na przemian, bo zakończyła się jedna z moich ulubionych serii. Zamiast tego twórcom udało się zabić samograj – ewidentnie widać brak George’a Martina wśród ekipy tworzącej całe to uniwersum. Kto umarł w ósmym sezonie Gry o Tron? Spoilery! Śmierć w Grze o Tron zawsze spadała na bohaterów niespodziewanie i nie zawsze miała wiele sensu. Niektóre postaci ginęły z powodu kierowania się miłością, niektóre dlatego, że nie potrafiły zmusić się do miłości. Inne dlatego, że tak bardzo pragnęły zemsty lub zemsta była głównym celem ich wrogów. Ta walka o przetrwanie, taniec z mieczem w dłoni oraz nieustanne wojny i sojusze sprawiały, że Gra o Tron była światem pełnokrwistym. Plot twisty związane z tragicznym końcem głównych bohaterów były nie tylko sposobem na zaszokowanie widza. Silne emocje budowały nową jakość, historia przełamywała bariery schematu i tabu. Do dziś nie pozbierałam się po śmierci Oberyna Martella, a śmierć Joffreya Baratheona wciąż budzi satysfakcję. Śmierci w tym serialu było wiele do momentu, gdy twórcy zorientowali się, że w takim tempie zostanie im zbyt niewielu bohaterów w ostatnim sezonie. Dlatego rozumiem łagodniejszy sezon siódmy, ciszę przed burzą. Nie rozumiem natomiast tego wszystkiego, co działo się od trzeciego odcinka ósmego sezonu Gry o Tron. Tym bardziej, że całość i tak nie miała większego wpływu na dalsze wydarzenia. Nagle okazało się, że historia nieumarłych budowana od pierwszego sezonu to jakieś nieporozumienie. Najlepszą śmiercią była ta związana z Lyanną Mormont, która zginęła w najbardziej epicki sposób jaki można sobie wyobrazić w Grze o Tron. I cóż z tego, skoro wielu nadal nie wie, jak to się stało, bo „kalibracja ekranu zakończyła się niepowodzeniem” i po prostu obraz był zbyt ciemny? Kilka śmierci rzeczywiście wzruszało: Theon Greyjoy odzyskał honor, Ogar dopełnił swój los ginąc w płomieniach, a sir Jorah zginął broniąc Dany. To wszystko było rzeczywiście bardzo ładne, ale… nie budziło już emocji. Podobnie żadnych emocji nie budziła śmierć Daenerys. To powinna być dramatyczna scena, ale pomiędzy Emilią Clarke a Kitem Haringtonem naprawdę nie ma chemii. Ich miłość jest niewiarygodna, dlaczego więc to zabójstwo miałoby takie być? Daenerys Targaryen – królowa popiołów, czyli jak skopać piękny wątek Daenerys była moją ulubioną postacią w całej Grze o Tron. Imponowała mi dziewczyna, która przez lata musiała walczyć o siebie – o to, żeby przeżyć, o ludzi widzących w niej przywódczynię, o maleńkie smoki. Swoimi czynami początkowo udowadniała, że zasługuje na zasiadanie na Żelaznym Tronie. Stanowiła opozycję do ludzi, którzy zupełnie nie nadawali się na władców, najpierw dla Roberta, potem dla Joffreya i Tommena. Była znacznie lepsza od Cersei i zestawienie ich losów równolegle po prostu stanowi niesprawiedliwe rozwiązanie. Przez cały ten czas widziałam w niej nie tylko smoczą władczynię, ale i dziewczynę z głową na karku, umiejętnie wykorzystując własne atuty. Kierowała się zemstą? Być może, ale jej zemsta nigdy nie dosięgała tych najbiedniejszych, którzy nie mogli decydować o swoim losie. Ona nie zawsze była pozytywną postacią, ale nigdy nie była też szalona. Jej osobowość zaczęła się jednak chwiać w posadach, kiedy po raz pierwszy pojawiła się w Winterfell i okazało się, że ludzie niechętnie witali białowłosą Matkę Smoków. Dany obraziła się, mimo że doskonale wiedziała jakiego przyjęcia może się spodziewać. Litości! Nagle jej siła charakteru gdzieś się ulotniła, Daenerys zaczęła bać się o swoją pozycję. Mądra kobieta, za którą ją miałam, zniknęła. Została słaba dziewczyna, grająca w dziwne gierki. Brakowało jej nie tylko cierpliwości, ale przede wszystkim inteligencji. Do głowy uderzyła bohaterce władza, ale przedstawiono to w taki sposób, że naprawdę trudno uwierzyć w zakończenie. Emilia Clarke broniła reakcji swojej bohaterki. Tak, Daenerys przepełniał ból i wściekłość po utracie połowy wojsk, dwóch smoczych dzieci, przyjaciółki i zdrady ze strony najbliższych doradców. Zaślepiająca ją wściekłość powinna jednak zostać wyrażona w zemście na Cersei, nie w rzezi zwykłych ludzi. Jej podboje nie były pozytywne – ona również torturowała ludzi, niszczyła tych, którzy się jej sprzeciwiali. Tyrion słusznie stwierdził, że wszyscy cieszyli się z jej zabijania, kiedy było im na rękę, a teraz cierpieli, gdy nie potrafiła się zatrzymać. Niemniej wymordowanie biedoty w Królewskiej Przystani to krok za daleko w kreacji tej postaci. Jasne i ciemne strony ostatniego sezonu GoT Przez cały ostatni odcinek myślałam o tym, jak bardzo zepsuli moją ulubioną postać. Ale tak naprawdę ostatni sezon zepsuł praktycznie wszystkie postaci. Z wyjątkiem Sansy. To chyba jedyny jasny punkt tego cholernego zakończenia. Jej postać przebyła taką drogę – od naiwnej dziewczynki po kobietę niewzruszenie stojącą przed białowłosą królową, nieulegającą manipulacji. W pełni zasłużyła na koronę królowej Północy. Jasne punkty w większości dotyczą pierwszych odcinków – wiele postaci miało naprawdę mądre teksty, wzruszające momenty i to budowanie napięcia przed atakiem Nocnego Króla dawało się odczuć na skórze. Królowały świetne efekty specjalne. Bitwa w piątym odcinku rzeczywiście wygląda malowniczo. Jeszcze nie dostaliśmy tak dobrego obrazu bitwy w serii fantasy. Warstwa wizualna, scenografia, te tlące się budynki, opadające popioły… Jednak umówmy się. Jeśli historia jest słaba, efektami specjalnymi tego nie przykryjemy. Ostatecznie ósmy sezon Gry o Tron wypada bardzo nierówno. Słaby jest szczególnie finałowy odcinek. Otwarte zakończenie stawiające więcej pytań niż dające odpowiedzi, królestwo bez armii, Jon zesłany za morderstwo królowej na Mur (ale czy lodowy mur nie stracił racji bytu?). Tyrion wiedziony na sąd, podczas którego staje się głównym mówcą, po czym zostaje mianowany namiestnikiem króla. Króla, którym okazuje się Bran. Trójoka Wrona, postać która już niczego nie potrzebuje. Gra o Tron zapadła się pod ciężarem ambicji jej twórców. Ale nie martwmy się na zapas. Być może jednak ruszy fanowska zbiórka crowdfundingowa zapowiadana od trzeciego odcinka i uda się nagrać ten sezon od początku.
{"type":"film","id":476848,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Gra+o+tron-2011-476848/tv","text":"W TV"}]} HBO, jedna z największych stacji telewizyjnych, produkuje serial za serialem, walcząc o widza do ostatniej kropli krwi. Niestraszna dla niej wojna, więc tworzy znakomity "Pacyfik". Nie boi się ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 91%Czy komuś się to podoba, czy nie, "Gra o tron" jest już swojego rodzaju ewenementem. Serial, który od 2011 roku okupuje stacje HBO w pewnych kręgach, urósł do rangi kultowego. Toteż przed pierwszym ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 70%Jeszcze po siódmym sezonie sądziłem, że narzekanie na "Grę o tron" jest niczym łyżka dziegciu w beczce miodu i jeśli na coś narzekamy, to chyba jednak trochę nie możemy bez tego żyć i na swój sposób ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 68%Imponujące skalą oraz pietyzmem realizacji oblężenia czy bitwy, to wszystko bez wątpienia robi świetne wrażenie, lecz nie zapominajmy, że ''Gra o Tron'' to jednak przede wszystkim ciąg dialogów ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 52%Nawet bez efektów specjalnych i za znacznie mniejszym budżetem można by wyprodukować, może nie mający tyle jakościowych, ale jednak pojedynczych scen, porywający i wciągający serial, którym "Gra o ... więcejzdaniem społeczności pomocna w: 60%
Gra o tron RECENZJA: Widzieliśmy pierwszy odcinek ósmego, finałowego sezonu Gry o tron. Serial powrócił na ekrany po prawie dwuletniej przerwie. Czy warto było czekać? Zapraszamy do przeczytania recenzji. Gra o Tron RECENZJA pierwszego odcinkaStało się! Po prawie dwóch latach twórcy Gry o Tron znowu zabrali nas do Westeros. Jeśli mieliście wątpliwości, czy warto było czekać aż tak długo, to od razu was uspokajam - Tak, było warto!Sezon 8 Gry o tron: nadchodzi koniec serialuJuż w finale siódmego sezonu Gry o tron czuć było nieuchronnie zbliżający się koniec całej serii. Po latach nieoczekiwanych zwrotów akcji, świetnie zrealizowanych scen bitewnych, perfekcyjnie zaplanowanych intryg, czy budowaniu napięcia przed nadejściem Innych, wszystkie ścieżki zdają się prowadzić do ostatecznego rozstrzygnięcia. Choć może zabrzmi to dziwnie, przez długi czas nie czekałem na nowy sezon GoT z upragnieniem. Bynajmniej nie dlatego, że rozczarował mnie poprzedni, ale z powodu planowanego na maj finału całej sagi. Siedem sezonów to naprawdę szmat czasu. Miliony teorii na temat tego, co zobaczymy w kolejnych częściach, usilnego poszukiwania odpowiedzi, na to, co widzieliśmy w poprzednich odcinkach, a także emocji związanych z bohaterami. Gdy uświadomiłem sobie, że przede mną ostatnie godziny serialu, niełatwo było przełknąć fakt, że ten coroczny rytuał, dający milionom osób na świecie tyle frajdy (ciekawostka - zainteresowanie dzisiejszym odcinkiem było tak duże, że wiele osób w nocy miało problem z zobaczeniem go na platformie HBO GO), się zakończy. Lekarstwem okazał się jednak powrót do Westeros. Gra o Tron MEMY: Zobacz najlepsze memy z Gry o tron GALERIA MEMÓW Winterfell: kto gra o tron w sezonie 8Jak zatem wypada premierowa godzina serialu? Pierwszy odcinek przypomina nam, kto pozostał na wielkiej szachownicy. Powracamy w nim do miejsca, gdzie wszystko się rozpoczęło, czyli Winterfell (taki jest także tytuł pierwszego epizodu). To tam widzimy gromadzące się wojska mające stanąć naprzeciw armii umarłych, to także tam jesteśmy świadkami powrotów i spotkań po latach głównych bohaterów. Twórcy tylko na chwilę przenoszą nas w inne rejony Westeros - co nie oznacza, że nie dzieje się tam nic ważnego. Kiedy kolejne odcinki ósmego sezonu Gry o Tron?W dużej mierze pozwalają oni nam na nowo rozgościć się w świecie, który zdążyliśmy już poznać. Akcja pierwszego odcinka nie pędzi jak szalona, jest to jeden z wolniej prowadzonych epizodów, co jest zresztą charakterystyczne dla premierowych odcinków serialu. Nie znaczy to jednak, że jest zły, czy nudny. Przez nieco ponad pięćdziesiąt minut możemy delektować się świetnie napisanymi dialogami, do których w poprzednich latach przyzwyczaili nas scenarzyści serialu, i które stanowią siłę wszystkich sezonów. Niecała godzina seansu przynosi także kilka bardzo ważnych rozwiązań, które podgrzewają emocje przed kolejnymi epizodami. Ich pokłosie będzie miało duży wpływ na przyszłość bohaterów. "Gra o tron" w Galerii Jurajskiej w Częstochowie. Każdy chci... Gra o tron 8: bohaterowie, smoki i Biali WędrowcyW pierwszym odcinku pomimo mroczniejszego wydźwięku serialu w ostatnich sezonach, znalazło się również miejsce na odrobinę humoru. Bohaterowie pomimo zbliżającego się starcia, potrafią na chwilę oderwać się (a także widza) od dramatycznego tonu, co jest głównie zasługą dobrych dialogów. Zawiedzeni nie będą także fani smoków (fragment z ich udziałem jest jednym z lepszych w odcinku) oraz ci, którzy czekali na jakiś znak od Białych Wędrowców. Pierwszy odcinek Gry o tron to zatem bezpieczny powrót do Westeros. Twórcy zdecydowanie nie szarżują z rozwojem akcji, budują ją powoli i z dużym wyczuciem. Dawkują emocje, ale nie pozostawiają widza z niczym. Jak na razie serwują nam przystawkę. Na najlepsze danie przyjdzie dopiero czas. Polscy aktorzy w "Grze o Tron"? Tak wyglądałby serial w rodz... POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:Tak pracuje myjnia pociągów Kolei ŚląskichManifestacja poparcia nauczycieli w RybnikuPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
(źródło: HBO)Co przyniesie nam „Gra o Tron” S08E01?Prezes HBO, Casey Bloys, zdradził, że istnieją już scenariusze do wszystkich odcinków „Gry o Tron” sezonu 8. Firma jednak uczy się na błędach i prawdopodobnie tym razem jeszcze mniej ludzi wie, co wydarzy się w kolejnych odcinkach, aby zapobiec przeciekom, jakie towarzyszyły „Grze o Tron” sezon 7.„Gra o Tron” sezon 8 będzie zawierał w sobie fabułę aż dwóch książek Georga R. R. Martina (a przypominamy, że książki te nie zostały jeszcze napisane). Twórcy serialu „Gra o Tron” są w stałej współpracy z pisarzem i wiedzą od dawna, jak ma się skończyć saga, dlatego ekranizacja nie odbiega mocno od natomiast, że ostatni sezon „Gry o Tron” będzie zawierał tylko 6 odcinków („Gra o Tron” sezon 7 miała o jeden więcej). Wynika to z faktu, że zostało niewiele fabuły do pokazania widzom (część scen z sezonu 7 będzie mieściło się w ostatnich książkach Martina), a twórcy chcą uniknąć rozciągania wątków, co mogłoby znudzić nawet zatwardziałych sezonie 8 „Gry o Tron” najprawdopodobniej nie zobaczymy już królestwa Dorne. Do tej pory byliśmy świadkami upadku dwóch wielkich rodów – Tyrellów i Freyów. „Gra o Tron” sezon 7 zakończyła rownież żywot Ellari Sand i jej córki, czyli ostatnich żyjących pretendetów do władania „Grze o Tron” sezonie 8 będziemy świadkami wielkiej wojny pomiędzy żywymi, a martwymi. Nocny Król wraz ze swoją armią nieumarłych przekroczył wreszcie Mur w ostatniej scenie odcinka S07E07 i niepowstrzymany przez nikogo kroczy dalej na południe. W końcu musi dojść do starcia pomiędzy nim, a armią Daenerys Targaryen i Jona skoro już przy Snowie jesteśmy – w końcu i on powinien poznać swoich prawdziwych rodziców. Pogłoski o tym, że Jon tak naprawdę jest Targaryenem krążyły już od jakiegoś czasu, jednak dopiero w ostatnim odcinku sezonu 7 zostało to głośno powiedziane przez żyjących bohaterów, którzy mogą to przekazać zainteresowanemu. Jon Snow to tak naprawdę Aegon Targaryen i urodził się w legalnym małżeństwie siostry Neda Starka czyli Lyanny Stark z Rhaegarem Targaryanem, synem króla Aerysa jest więc tak naprawdę... ciocią Jona! Szkoda, że dwójka nie dowiedziała się tego przed jedną z ostatnich scen odcinka S07E07 „Gry o Tron”, kiedy dochodzi do aktu miłości między się również, co stało się z Yarą Greyjoy, siostrą Theona. Pod koniec sezonu 7 zbiera on ludzi, którzy razem z nim udaliby się w szaleńczą pogoń za Euronem w celu uwolnienia Yary. Oby tym razem Theon w końcu wykazał się męstwem i odwagą.
Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące 8. sezonu „Gry o tron”.Za nami już pięć z sześciu ostatnich odcinków ostatniej w historii „Gry o tron”. Powoli zbliża się więc czas rozmaitych podsumowań i opinii, których nie zabraknie w całej globalnej sieci. W pewnym sensie wyrok na 8. sezon hitowej produkcji HBO już zapadł i nie jest zbyt pochlebny. Fani „Gry o tron” w Polsce i na całym świecie byli do tej pory znani ze swojej wierności i zaangażowania. Większość z nich poczuła się jednak zdradzona, oszukana i raz z podobnym niezadowoleniem fandomu spotkaliśmy się przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wtedy również fani podzielili się na dwa (mniej więcej równe) obozy, z których jeden zaciekle bronił decyzji twórców, a drugi odsądzał ich od czci i wiary. To podobieństwo między nową trylogią „Gwiezdnych wojen” i „Grą o tron” jest ważne, bo pokazuje pewne bardzo istotne zjawisko. Choć między obiema sytuacjami da się zauważyć także kilka różnic. Przede wszystkim „Ostatni Jedi” został oceniony przez recenzentów znacznie lepiej niż przez fanów. W przypadku 8. sezonu nie możemy mówić o niczym podobnym. Jeszcze przed premierą najnowszego odcinka serwis Rotten Tomatoes donosił, że ostatnia odsłona „Gry o tron” będzie najniżej ocenianą ze wszystkich dotychczasowych, nawet gdyby dwa finałowe epizody miały otrzymać po 100 proc. Z niczym podobnym nie mamy zresztą do czynienia, bo „The Bells” może się na ten moment pochwalić wynikiem zaledwie 53 proc. W „Grę o tron” nigdy wcześniej nie było wymierzone tak bezlitosne ostrze krytyki. Powody takiego stanu rzeczy można by wymieniać długo. Od ciągle zmieniających się charakterów i inteligencji niektórych postaci (na przykład Tyriona, a ostatnio przede wszystkim Daenerys), przez zbyt szybkie tempo akcji aż po ogromne luki fabularne. Wiele osób czuje się też zawiedzionych sposobem, w jaki została zamknięta większość Benioff i Weiss już od 6. sezonu systematycznie pozbywali się postaci, które nie były im potrzebne w finale. Czasem robili to bardziej zgrabnie - jak podczas wysadzenia Wielkiego Septu Baelora - a czasem mniej. Można przy tym odnieść wrażenie, że im bliżej finału, tym ich scenopisarskie wybory stawały się coraz bardziej leniwe i przedkładające własną wygodę nad sens. Wielbiciele serialu nie są z tego powodu zadowoleni i trudno im się dziwić. Z jednej strony czują się zdradzeni przez serial, w który pokładali tyle nadziei, a z drugiej mają wrażenie, że ktoś ich traktuje jak idiotów. Bo jak inaczej tłumaczyć sobie zdania pokroju: „Daenerys zapomniała o Żelaznej Flocie” czy hiperoptymistyczne zapowiedzi aktorów sprzed kilku miesięcy? Wśród obrońców 8. sezonu „Gry o tron” nie brakuje osób, które twierdzą, że fani sami są sobie winni, bo mieli zbyt wygórowane oczekiwania. Najpierw miesiącami wymyślali rozmaite teorie i nakręcali się w oczekiwaniu na najwybitniejsze telewizyjne dzieło ostatniego stulecia. A teraz, gdy finalny efekt nie jest tak dobry, jak sobie to wyobrażali, to reagują z przesadnym gniewem. Nawet jeśli w tym argumencie jest trochę prawdy na temat przesadnego nastawienia fanów popkultury przed premierą wyczekiwanego dzieła, to akurat przedstawiciele HBO nie mają żadnego prawa go używać. Wszyscy przez lata korzystali na olbrzymim zainteresowaniu fanów. Gdyby nie ich wierność i zaangażowanie, to „Gra o tron” nigdy nie osiągnęła by takiego tych samych fanów od czci i wiary teraz, gdy wyrażają swoje niezadowolenie, to szczyt hipokryzji. A przecież komentarze reżyserów 3. i 4. odcinka dotyczące Ducha i niskiej widoczności podczas Bitwy o Winterfell idą właśnie w stronę zrzucania odpowiedzialności na widzów. Zresztą aktorzy, showrunnerzy i specjaliści od efektów specjalnych miesiącami nakręcali oczekiwania związane z finałowym sezonem. Jeżeli kogoś należy obwiniać to właśnie ich. Jednocześnie trzeba wyraźnie powiedzieć, że po ostatnich wydarzeniach fandom nareszcie powinien przejrzeć na oczy: wymyślanie teorii to strata czasu. Kilka poprzednich lat obfitowało w dowody na całkowitą bezużyteczność teorii wymyślanych przez przeróżne fandomy. Jako pierwsi tą bolesną lekcję odebrali wielbiciele „Gwiezdnych wojen”, którzy naiwnie dali się skusić obietnicom Abramsa („Zagubieni” niczego ich nie nauczyli). Wymyślali wszelkie możliwe hipotezy, zwroty akcji i powroty zza grobu. Rey otrzymała tylu różnych rodziców, że starczyłoby jej na więcej niż jedno życie. Obecność Luke'a w odosobnieniu miała w sobie kryć niesamowitą tajemnicę. A czy ktokolwiek jeszcze pamięta, jak popularna w sieci była teoria: „Snoke to Mace Windu”? A tymczasem Rian Johnson z zadowolonym uśmiechem trolla w „Ostatnim Jedi” pokazał wyraźnie, jak niewiele to obchodziło twórców lepiej skończyli fani Marvel Cinematic Universe, bo „Avengers: Endgame” uszanował ich życzenia i zalał dużą dawką fan-service'u. Ale ich teorie również w ogromnej większości nie znalazły najmniejszego potwierdzenia w fabule filmu. 8. sezon „Gry o tron” to tylko kolejny ewidentny przykład. Wielkie wytwórnie i stacje telewizyjne mają gdzieś zdanie widzów na temat tego czy tamtego bohatera. Liczą się tylko pieniądze wpłacane przez fanów, ale nie ich opinie czy mimo to można odnieść wrażenie, że wiele osób wciąż niczego się nie nauczyło. Liczba zwolenników teorii „Kanibal lub dzieci Drogona przybędą zniszczyć Królewską Przystań” była zatrważająca. Mimo iż było absolutnie oczywiste, że Benioff i Weiss niczego podobnego w 5. odcinku nie pokażą. Również wśród fanów „Gwiezdnych wojen” widać mnóstwo ludzi, którzy nie wyciągnęli żadnej lekcji z przeszłości i z uporem maniaka wymyślają metody powrotu Palpatine'a w „The Rise of Skywalker”. Teorie bywają rozmaite. Niektóre brzmią interesująco, inne są przeraźliwie głupie. Ale zarówno te pierwsze, jak i te drugie nie mają żadnego znaczenia. Oczywiście, media też są winne modzie na teorie, bo w długich okresach braku oficjalnych materiałów w produkcji (a te zdarzają się coraz częściej, bo wszyscy boją się wycieków) mają niewiele informacji zdolnych zadowolić swoich odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że fani powinni otrząsnąć się z naiwnego marazmu i ciągłych oczekiwań, że następnym razem nikt ich nie oszuka. Bo sytuacja rodem z 8. sezonu „Gry o tron” będzie się powtarzała jeszcze wielokrotnie.
gra o tron sezon 8 opinie